piątek, 24 kwietnia 2015

Chamsko.

Ludzie nauczcie się w końcu, że ja taka jestem! Nie przymilam się nikomu na siłe i nigdy nie będę tego robić! Jak mi coś w kimś nie pasuje to mu to mówie, a nie gadam o tym po kątach (raz tak zrobiłam i miałam wyrzuty sumienia, że mówie osobom trzecim o tym jakto ten ktoś mnie wkurza, a nie właśnie temu osobnikowi. Koniec konców powiedziałam i tej osobie, bo sie źle czułam z tym, że obgaduje).
Moi przyjaciele, szczególnie ci z czasów gimnazjum, są przyzwyczajeni i akceptują to, że po prostu to jest mój charakter i dla nikogo nie będę się zmieniać w słodką dziewczynke z dużymi ockami, miłą dla wszystkich i takie tam....  Żyją ze mną już na tyle dlugo, że wiedzą, że nic co do nich mówię, a co z pozoru mogłoby się wydawać chamskie takie nie jest, ponieważ, do cholery, jestem ich przyjaciółką i w każde swoje słowo, nawet faktycznie niemiłe i obraźliwe, wleje tyle miłości, że zamiast sie kłócić i obrażać z powodu tego co powiedziałam, moge normalnie z nimi porozmawiać o problemie itd.
I na prawde wkurzają mnie moje "koleżanki" z nowej szkoły, ponieważ przy nich w ogóle nie moge sie odezwać, bo dla nich nawet jak mówie "dzień dobry" to brzmie chamsko! To jestem niemiła, to znowu powiedziałam coś takim tonem jakbym chciała kogoś zabić to to, to tamto, to stramto. Szlag mnie jasny czasami trafia, bo nawet kiedy WIEM w 100% że teraz nie powiedziałam nic chamskiego, a wręcz przeciwnie - byłam miła to taka Basia odwróci sie ode mnie z obrażoną miną i powie "to było chamskie." "Gówno kurwa wiesz. Nie jesteśmy w podstawówce, żebyś ty sie dumą unosiła tylko dlatego, że zamiast piszczeć na widok zakochanej pary powiedziałam, że mnie takie rzeczy nie cieszą,  a  jak Ci coś nie pasuje to znajdź sobie inną koleżankę." I to właśnie byłoby chamskie. Może ten przykład jest troche nie jasny, ale jakoś on pierwszy przyszedł mi do głowy.
Tak samo, kiedy koleżanka w ławce mówi "Kasia ma ładne buty" na co ja oczywicie odpowiadam "Czy ja wiem, nie podobają mi sie" na co słysze odpowiedź "Chamsko".
Ludzie w pobliżu mnie naduzywają tego słowa, a czasami odnosze wrażenie, że już całkiem zapomnieli co ono znaczy, bo co w odpowiedzi, że buty Kasi mi się nie podobaja może być chamskiego? Albo co chamskiego moze być w tym ze nie zachwycam się małymi dziećmi, które wywracają się co drugi krok, zakochanymi parami, które obsliniają się w parku (to mnie bardziej brzydzi niż jara), albo nie piszcze na widok psa z łata w kształcie serca na dupie, tylko mijam go, bo nie przepadam zbytnio za obcymi psami? Tak samo nie rozumiem, kiedy na zakupach powiem koleżance, żeby nie kupowała tej bluzki, bo w porzedniej wyglądała lepiej... Serio, przydażyła mi sie taka sytuacja (jak i te wyżej wymienione)  i wtedy tez usłyszałam słowo: "CHAMSKO".
Najlepiej, żebym sie już w ogóle nie odzywała...
Chciałabym w końcu, żeby tacy ludzie zrozumieli, że kiedy już raz nazwałam ich swoimi przyjaciółmi to NIGDY nie będę chciała urazić ich przez to co mówie, a taki udawany foch z przytupem i czekanie na przeprosiny, bo ty jesteś księżniczką i nie masz dziś humoru na żarty to ja mam w dupie, bo przedszkole już dawno skończyłam i przejmować się tobą nie będę ;)
Przeprosiłabym Cię gdybym faktycznie celowo cie uraziła, ale jeśli nie miałam takich intencji to przeprosin się nie doczekasz.

Dziekuję, miłego dnia :)

środa, 22 kwietnia 2015

Post pierwszy

Tak więm: "Mało atrakcyjny tytuł posta". Przyżyjecie.
Skupmy się na pierwszej rzeczy jaką chciałabym omówić. Mianowicie chodzi mi tu o tegoroczny test szóstoklasistów, ściślej o opowiadanie, które mieli napisac na częsci z polskiego.
Osobiście uważam, że nie ma prostszej formy pisemnej od opowiadania, ale to nie nad tym chciałabym się rozwodzić.
Pamiętam jak dzień przed swoimi własnymi testami gimnazjalnymi czytałam charakterystyke Zośki z "Kamieni na szacniec". Tak z głupa, po prostu,żeby sobie przypomnieć jaki był Zośka, bo słabo pamiętałam te postać, gdybym tego nie zrobiła na teście za zadanie dostałabym max. 0 punktów. Możecie wierzyć lub nie, ale dla mnie to byłby ogromny wstyd, bo z polskiego zawsze byłam dobra.
To ze na teście zamiast rozprawki dostaliśmy charakterystyke, było takim szokiem jakim może być wiadomość o ciąży twojej 15-letniej siostry, która nie ma żadnego pojęcia o tym czym różni się chłopak od dziewczyny. Pamiętam do dziś jak bardzo to przeżywaliśmy. Zupełnie tak jak tegoroczni gimnazjaliści swoje opowiadanie. I nie chce tu mówić,że nie mają co przezywać bo charakterystyka jest trudniejsza od opowiadania, bo gówno prawda. I w drugą strone to też nie działa. Pisania charakterystyki i opowiadania uczymy się w podstawówce! Rozprawki natomiast uczą nas pisać dopiero w gimnazjum i z tejże własnie racji, ze jest to forma którą dopiero poznajemy to wałkujemy ją przez kolejne trzy lata, by mieć umiejętnośc pisania rozprawki opanowaną do perfekcji (na etapie gimnazjum, bo w szkole średniej pani na polskim uczy już troszeczkę inaczej niż polonistka z poprzedniej szkoły).

I właśnie dotarliśmy do tematu na który chciałam ponarzekać.
Nie ma że: "Na chuj sie tego uczymy, bla bla bla", " I tak mi się to nigdy w życiu ie przyda, bla bla bla" "Jebani nauczyciele, bla bla bla" "Trzy lata zycia zmarnowane na głupie rozprawki, bla bla bla"

Nosz kurwa ocipieć idzie! Nikt nie mówi, że pisanie rozprawek w przyszłości bedzie twoją pracą, ale pasuje przynajmniej żeby wiedzieć że istnieje taka forma wypowiedzi pisemnej i znać podstawy w pisaniu rozprawki, bo za dziesięć, pietnaście, dwadzieścia lat twoje włąsne dziecko poprosi cie o pomoc w napisaniu jednej, a Ty powiesz: "Sory, nie umiem".
Drugim powodem dla którego wypadałoby umieć napisać rozprawkę jest to, że na maturze prawdopodobnie też bedziesz musiałtozrobić. A znając podstawy pisania rozprawki z gimnazjum i ze szkoły średniej jakieś punkty zdobędziesz. Może nie maks, ale głupio byłoby nie zdac matury tylko dlatego, że ty uważasz że rozprawka nic do twojego zycia nie wnosi.
Jesteś Polakiem czy nie? Jeśli jesteś to dorośnij do tego, że musisz, a nawet powinieneś wiedzieć takie rzeczy. Przynajmniej dla samej satysfakcji z tego że ty wiesz i umiesz a jakiś debil nie.
Mi zajęło troche czasu (jakieś dwa lata) jak to zrozumiałam i gdy się pogodziłam z tym, że tak musi być i przestałam się buntować nie podając żadnych konkretnych argumentów popierających moje zdanie to życie stało sie o wiele prostsze ;)

To tyle. Wylałam z siebie dzisiejsze frustracje i moge iść spać.
Przepraszam za wulgaryzmy, chamstwo i błędy, które w dużej mierze wyniknęły dzisiaj z problemów na blogu ( znikały nie te treści, które chciałam usunąć).
Do następnego. Buźka!

Się Wypowiem

Witam,

No i stało sie. Mówiłam sobie, że nie założe bloga, bo nie mam czasu, bo szkoła, bo znajomi, bo to, bo tamto, bo sramto. Mówiłam sobie, że nie bedę miała czasu pisac postów, bo i tak nie mam czasu na więkość rzeczy, które bym chciała zrobić w swoim życiu, więc po co dokładać do listy kolejną? A jednak się złamałam!

Z góry musze was przeprzeprosić za wszystkie błędy ortograficzne, interpunkcyjne i wulgaryzmy (które będą pojawiać się pewnie dosyć często) oraz za chamstwo jakie może się tutaj w przyszłości polać. Uprzedzam, że będę pisac o rzeczach, które mnie łagodnie mówiąc wkurzają.

Jestem typem obserwatora. W szkole siedze cicho i obserwuje zachowania innych ludzi, koleżanek z klasy, przyjaciół. Zbytnio się nie wychylam, aczkolwiek to zależy od dnia i mojego humoru (czasem lubie być zauważana przez innych, czasem nie). Oprócz tego, że jestem obserwatorką to często nie tyle ludzie, których obserwuję, co ich zachowania niezwykle mnie irytują! Założyłam, więc tego bloga, ponieważ gdzieś muszę całą to złość z siebie wyrzucić. Padło na Internet, Najbliźsi mi ludzie nie rozumieja często dlaczego akurat takie rzeczy mnie irytują, a ja chociaż próbuję im to wyjaśnić to jednak mam wrażenie, że moje starania i tak nic nie dadzą. Założyłam "SIĘ WYPOWIEM" z odrobiną nadzeji na to, ze keidyś, oby w niedalekiej przyszłości, trafi tu człowiek, który w pełni mnie zrozumie i nie będzie postrzegał mnie jako dziwaka.

Prowadziłam już kiedyś bloga i chociaż należał on do całkowicie odrębnej kategori to jestem w pełni przygotowana na fale krytyki i negatywnych komentarzy jakie kiedyś tu się pojawią.

To chyba tyle.
Dzięki i zapraszam do pierwszego posta.
O ile się pojawi...